DZIECI PODCZAS WAKACJI

Jednak niezależnie od wieku, podczas wakacji dzieci dzielą się na takie, które lubią długo spać i takie, które lubią oglądać wscho­dy słońca. Te drugie mogą być bardziej kłopotliwe, bowiem pobud­ka najczęściej obejmuje cały dom. Znam jednak dzieci poruszają­ce się o świcie w sposób indiański, to jest bezszelestnie. Takim był również mój syn, kiedy będąc na wsi, „skoro świt” wyruszał z kole­gami z sąsiedztwa na ryby. Te złowione smażyli potem nad ogni­skiem, co było ich śniadaniem, oprócz zabranego ze sobą chleba. Tak przynajmniej sądziłam. Dopiero znacznie później sąsiadka wyjaśni­ła mi, że każdorazowo z jej zapasów znikał słój z peklowanym mię­sem — ale ona udawała, że tego nie widzi.

POMYSŁY NA WAKACYJNE PLANY

Bywają też inne pomysły na wakacyjne plany. Do pewnego ko­chanego dziadka, który regularnie wypłaca wnukom kieszonkowe, troje wnucząt (Michałek, Jaś i Ewunia) przyszło z następującą pro­pozycją: skoro wakacje trwają aż dwa miesiące, to czy mógłby im wypłacić kieszonkowe jednorazowo, na cały ten czas. Pozwoliłoby to na bardziej atrakcyjne ich wydanie… Dziadek odmówił, bo ewentu­alne spełnienie życzenia wnuków uznał za niewychowawcze. Natomiast Ewelinka chciała na wakacyjny wyjazd nad morze za­brać wszystkie swoje lalki i także kota Mruczusia. Rodzicom uda­ło się wyperswadować kota, bo nie lubi wody. Jednak lalki zda­niem Ewelinki — lubią się kąpać. Płacz i tupanie były takie, że rodzice ustąpili. „Ile było tych lalek?” — zapytałam. „Kilkanaście brzmiała odpowiedź…

KUKURYKU

Jakże różne są te nasze wakacyjne dzieci! Wszystkie dążą do swobody, jednak rozmaicie ją rozumieją i także różnie realizują. Oto co powiedział Wojtuś: „Tata mi nie pozwala uciekać na dro­gę, a ja lubię uciekać, a nie lubię słuchać”. Zdumiewająca jest sa- mowiedza tego dwuipółletniego chłopca. Czy będzie usiłował robić to, co lubi?Z kolei Antoś: „W wakacje wolno mi wchodzić na drzewo, ale nie wolno spadać. To co będzie, jak spadnę?” Swój dylemat Antoś roz­wiązał w taki sposób, że siada na rozłożystej, dolnej gałęzi i macha­jąc nogami, zajada się chałwą. Bo na ten przysmak ma pozwolenie. Czy jednak pragnienie wspinaczki nie zwycięży? Można przypusz­czać, że potrzebna byłaby tylko namowa innego chłopca…

POMOC ZWIERZĘTOM

W ten sposób można pomóc ho­dować zwierzęta w zoo albo porzuconemu zwierzakowi zapewnić opiekę w schronisku. „Wujku, naprawdę można adoptować samą trąbę słonia?” „A jedną nogę też można?” „Albo kły?” „A co z węża­mi? Albo z krokodylem?” Wujek był rozbawiony i prowokując chłop­ca do dalszych pytań, powiedział: „Ja to bym sobie adoptował ogon pawia”. „Dlaczego pawia?” — dopytywał się chłopiec. — „Bo ja to sam nie wiem, komu chciałbym pomóc. Może żyrafie?” „Obiad nam stygnie” — oświadczył wujek i już nie dowiedziałam się, jakie zwie­rzę ma szansę na adopcję.

MAŁY MĄDRALA

Później ujrzałam babcię, a obok niej szedł chłopiec, może cztero­letni. Podskakiwał, żywo gestykulował, czapeczka co rusz zsuwała mu się z włosów. Chłopiec mówił szybko i trochę niewyraźnie, po­łykając niektóre sylaby. Mogłam jednak usłyszeć kilka jego pytań: „Babciu, czy te mewy przywiał znad morza wiatr?” „Babciu, co te mewy jedzą?” „Babciu, czy te mewy odlecą, czy tu zostaną? Bab­cia nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale z pewnością wiedziała, że jej wnuczek jest mądrym dzieckiem. Kiedyś inny wnuczek powiedział: „Bo ja jestem mądraliński”. I wydawałoby się, że każda babcia po­winna się cieszyć, mając takiego wnuczka, a jednak niedawno jed­na babcia była bardzo niezadowolona z małego mądrali.

Bookmarks